Samodzielne zasypianie niemowlęcia

Nosisz, nosisz, nosisz…..bujasz, tańczysz i kołyszesz. Wszystko po to żeby Maluch w końcu zasnął. On w nosie ma Twoje usypianie, krzyczy, pręży się i wyrywa. Mijają kolejne minuty, godziny i nic. W końcu małe oczka zaczynają się zamykać i nie wiadomo czy od płaczu czy zmęczenia. Śpi.

Ty oddychasz z ulgą i delikatnie na palcach przemierzasz pokój w kierunku łóżeczka. Twój cudowny Maluszek w momencie gdy pochylasz się nad jego posłaniem otwiera szeroko oczy albo zaczyna płakać. Jesteś w punkcie wyjścia.

Czujesz się jakbym pisała właśnie o Tobie? Też masz już dość wieczorów? Jeszcze miesiąc temu miałam podobny problem. Synek za Chiny ludowe nie chciał zasnąć mimo, że był strasznie zmęczony. Kiedy tylko brałam go na ręce i kładłam w pozycji poziomej dostawał szału. Krzyczał tak jakby coś bardzo go bolało. Na początku myślałam, że to brzuszek, ponieważ synek ma skazę białkową. Postanowiłam jednak go przetestować. Kiedy tak krzyczał, zanosił się od płaczu kładłam go na przewijak (jego ulubione miejsce) i ściągałam mu portki. Momentalnie w domu zalegała cisza a mój synek mimo, że wymęczony nawet delikatnie się do mnie uśmiechał. Kiedy brałam go z powrotem do pozycji poziomej znów zaczynał się płacz. Po trzech tygodniach walki i krzyków bolał mnie kręgosłup i byłam psychicznie wykończona, dlatego postanowiłam, że zdobędę się jeszcze na ostatni wysiłek i nauczę go zasypiać w inny sposób.

Mój synek miał nauczyć się zasypiać sam w łóżeczku. Pierwsze cztery wieczory to był totalny Meksyk. Tak płaczącego go jeszcze nie widziałam. Ale nie dałam się. Leżał w łóżeczku ze smoczkiem a ja głaskałam jego główkę tak długo jak się uspokoił. Tak na marginesie powiem Wam, że przy drugim dziecku człowiek ma więcej cierpliwości i jest bardziej odporny na płacz….

Przełom nastąpił w momencie kiedy odkryłam, że synek żeby zasnąć musi się do czegoś przytulić. A mianowicie do pieluszki pachnącej mamą i maminym mlekiem :) Od tego momentu zasypia szybciutko.

Znaną powszechnie metodą uczącą dziecko samodzielnego zasypiania jest metoda 3-5-7, jak dla mnie jednak zbyt drastyczna, dlatego postanowiłam, że nie będę wychodziła z sypialni a będę z małym tak, żeby czuł się bezpiecznie.

Kilka wskazówek dotyczących nauki samodzielnego zasypiania:

  • przede wszystkim konsekwencja, nie łam się. To łatwo napisać i powiedzieć ale powtarzaj sobie, że to dla dobra Maluszka i TWOJEGO (schorowany kręgosłup nie jest miłą dolegliwością)
  • przytulanka : pieluszka tetrowa, kocyk, maskotka. Być może Twój Maluszek potrzebuje przytulanki żeby się wyciszyć. Moja córeczka nie lubiła nic przytulać i do dzisiaj tego nie lubi. Widzę że synek jest zupełnie inny.
  • twoja obecność jest niezwykle ważna. Usiądź przy łóżeczku i głaskaj malca po główce, śpiewaj mu cichutko albo mów łagodnie.
  • smoczek to rekwizyt bez którego niektóre dzieci nie potrafią zasnąć. Jeśli dziecko nie ma powyżej 1,5 roku pozwól mu zasypiać ze smoczkiem.
Udostępnij wpis:

    8 komentarzy nt. „Samodzielne zasypianie niemowlęcia

    1. Tak samo robiłam przy moim pierwszym dziecku i zdecydowanie polecam tą metodę. Co prawda trwało to jakieś 2 tygodnie, ale potem spokój. Dzisiaj ma ponad 3 lata i bez problemu zasypia sam i śpi sam w swoim pokoju. Wystarczy go tam zaprowadzić za rączkę i położyć do łóżka. Teraz przy drugim dziecku też zamierzam zastosować tą metodę usypiania.

    2. Witam serdecznie
      Mam synka który kończy za parę dni 4 miesiące i problem jest ten sam. Owszem zasypia, ale musi być bujany w kołysce ( z której zresztą już wyrasta ) ( w ciągu dnia ) lub na noc huśtany w swoim łóżeczku. Chciałabym oduczyć syna bujania i huśtania ( zapoczątkowane przez moją mamę ) ale boje się zanoszącego płaczu u tak małego jeszcze dziecka. Kiedy można rozpocząć naukę ? Już ? Czy może poczekać aż maluch będzie starszy ?

      Pozdrawiam

      • Im synek będzie starszy tym trudniej będzie go odzwyczaić od bujania i huśtania. Zaczęłabym już teraz. Na początku na pewno będzie płakał domagając się znanej metody usypiania, ale może znajdzie Pani jakąś alternatywę np. śpiewanie kołysanki, głaskanie po pleckach. Proszę próbować. Dla dla dobra synka i Pani :)

    3. Moja Corcia ma prawie dwa miesiace.Wieczorne usypianie nie jest tragiczne, bo po kapieli nakarmiona klade do lozeczka, (nie zawsze usnie przy karmieniu) a mimo to odkladam ja. Pokreci sie posteka, ale usnie. Gorzej jest w ciagu dnia… wtedy trzeba bujac i bujac….a jak sie przestanie…. oczka jak talarki i zaczyna sie „skrzeczenie”… czasem przez caly dzien spi raptem godzinke, moze dwie…jak tutaj moglabym sobie pomoc??

    4. pytanie tylko czy maleństwo czuje się bezpiecznie kiedy musi zasypiać z dala od matki i nikt nie reaguje na jego płacz? każde dziecko prędzej czy później nauczy się samodzielnie zasypiać bez używania tak drastycznych metod, mi oraz mojemu mężowi nie przeszkadza moje maleństwo w naszym małżeńskim łóżku. A co do usypiania i w ogóle wychowania o wiele bliższe jest mi rodzicielstwo bliskości… ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania.

      • Dlatego właśnie uważam, że metoda 3-5-7 jest zbyt drastyczna dla tak małego dziecka. Ja zostaje z dzieckiem w pokoju, siedzę przy łóżeczku, śpiewam kołysankę i czule głaszczę główkę. Nie uważam żeby czuło się wtedy samotne i opuszczone.
        A jeśli chodzi o spanie z dzieckiem w łóżku ja nie mam nic przeciwko, ale znam rodziców którzy najzwyczajniej boją się spać w jednym łóżku z maleństwem z obawy ze zrobią mu krzywdę. Trzeba wziąć to pod uwagę :)

    5. Jestem mama 2-latki, ktora od malego miala problem ze spaniem jakkolwiek i gdziekolwiek, ogolnie dziecko nieschodzace z rak i cycusiowe do tej pory, spiace z rodzicami w lozku. Usypianie tylko z cyckiem, a jak ja probuje odlozyc – budzi sie momentalnie, wiec wieczory spedzam lezac z przyssanym do piersi dzieckiem, gapiac sie w sufit godzina za godzina a w ciagu dnia trzymam dziecko na rekach podczas calej drzemki – bez szansy na odessanie, nie mowiac o odlozeniu, czy usypianiu osobno…
      Probowalam (bezskutecznie, jak widac) wielu metod, lacznie z opisana przez Pania – nie wiedzac jeszcze, ze to Pani metoda (tez intuicyjnie uznalam ze 3-5-7 jest zbyt rygorystyczna dla dziecka i zmodyfikowalam ja w kierunku takim samym, jak i Pani;) – efekt? Córka w płaczu zasypiała po dłuuuuuuuuugim czasie, po czym kwadrans później budzila sie ze spazmatycznym płaczem, wiec musialam usypiac ja kolejny, a potem kolejny raz… i jeszcze nastepny… W koncu usypianie trwalo kilka godzin z kilkunastominutowymi przerwami na sen i kilkudziesieciominutowymi przerwami na spazmy płaczu…

      Czy są jeszcze jakies skuteczniejsze metody?

    6. Mój synek ma prawie 9 miesięcy i właśnie jestem po terapii metodą (jak to Pani nazywa:) ) 3-5-7, zmodyfikowaną przeze mnie. Metoda siedzenia przy łóżeczku nie sprawdziła się gdyż synek widząc mnie nie zasypiał, darł się wniebogłosy, a moja psychika nie pozwalała mi na to patrzeć, więc zaniechałam i usypiałam na rękach. Niestety ostatnimi czasy w nocy syn budził się co godzinę marudził i chodził po całym łóżku… W efekcie byłam nie do życia w ciągu dnia i zaczęłam szukać metody aby to zmienić. Przeczytałam książkę „Każde dziecko może nauczyć się spać” i wprowadziłam tą metodę w życie. Przez pierwsze 3 dni książkowo podeszłam do tematu, byłam naprawdę zdesperowana. Potem wchodziłam do małego wtedy kiedy sama uważałam to za słuszne nie zostawiając go na pastwę losu, a kładąc go spędzałam z nim około 5 min w pokoju śpiewając kołysanki i mówiąc spokojnym tonem aby się wyciszył. Trwało to długo bo 2 tygodnie ale efekt jest taki , że teraz nie ma problemu z zasypianiem, a w nocy budzi się tylko 2 razy do piersi. Wiem że wiele osób neguje tą metodę spotkałam się nawet z opinią że nie mam serca… Jednak ja uważam że każde dziecko jest inne na każde trzeba znaleźć „jakąś metodę” jeśli tylko rodzice już nie mają siły normalnie funkcjonować. Żeby była jasność śpię z synem po pierwszym przebudzeniu czyli od około 24:00 do rana i mi to nie przeszkadza więc nie będę tego zmieniać, jednak to że zasypia sam w łóżeczku za dnia i wieczorem zmieniło jego sen na tyle, że nie budzi się co chwilę, tylko ładnie przesypia, tyle ile potrzebuje. Jestem kochającą matką która spędza dużo czasu z dzieckiem, często przytula całuje itd. i nie dam sobie wmówić że jest inaczej :)

      Pozdrawiam

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>