Baby blues czyli poporodowy spadek nastroju

Poporodowy spadek nastroju, mający najczęściej miejsce ok 3 dnia po urodzeniu dziecka, to zjawisko jak najbardziej naturalne, określane fachowo jako tzw. baby blues. Część kobiet przechodzi ten okres bardzo łagodnie, niestety u niektórych może przerodzić się nawet w depresję poporodową. Czym jest spowodowany ten nagły spadek formy i jak sobie z nim poradzić? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie poniżej.

Będąc w ciąży snujesz plany na przyszłość. Oglądasz filmy, czytasz czasopisma poświęcone przyszłym matkom, śledzisz życie prywatne ulubionych aktorek, piosenkarek – jesteś na bieżąco poinformowana odnośnie tego która z nich jest w ciąży lub została mamą. Fotografie i obrazki przedstawiają piękne obrazy – uśmiechnięte, szczupłe o niebagatelnej figurze i urodzie kobiety, tryskające szczęściem. Myślisz sobie: ,, jakie to musi być cudowne bycie mamą. Ile szczęścia i radości wnosi maluch do życia…” Przekładasz te obrazy na swoje własne życie, widzisz siebie w przyszłości taką, jaką ukazują tabloidy czy gazety. Tyle że rzeczywistość często okazuje się zupełnie inna. A zetknięcie się z nią staje się bolesnym doświadczeniem, na które nie jesteś przygotowana gdyż odbiega ono od twoich wyobrażeń. Burzy obraz szczęśliwego macierzyństwa. Myślisz sobie: ,, to tak nie miało wyglądać”, zadajesz pytania: ,,dlaczego innym udaje się cieszyć z macierzyństwa podczas gdy mnie ono przytłacza?”, myślisz: ,,jestem beznadziejna, okropna i wcale nie czuję się dobrze w nowej roli”, ,, jak sobie poradzę w tej nowej sytuacji?”, itp. Wstydzisz się przyznać nie tylko przed sobą ale przed bliskimi, że nie cieszysz się z narodzin dziecka. Przytłacza cię nowa sytuacja i nadmiar obowiązków. Boisz się ujawnienia swoich frustracji aby nie odebrano ciebie jako tą złą, wyrodną matkę. Bo przecież dziecko kocha się od pierwszych chwil a macierzyństwo to dopełnienie kobiecości…Tyle tylko, że ty tego nie czujesz…I masz prawo do tego. A to wcale nie oznacza, że nie kochasz dziecka albo że jesteś kiepskim rodzicem.

Kryzys nadchodzi najczęściej w 3 dobie po porodzie, kiedy to w pełni zaczynasz dostrzegać potrzeby dziecka. Burza hormonów jaka ci towarzyszy odpowiada za huśtawkę nastrojów. Jesteś zmęczona po porodzie, obolała. Do tego mogą dojść problemy z karmieniem naturalnym i bolesnością brodawek. Uskarżasz się na brak snu. W dodatku wcale nie wyglądasz super, a nadmiar kilogramów nie zniknął. Chciałabyś odpocząć a tu maluszek ciągle wymaga twojej uwagi. Płacze a ty nie wiesz dlaczego. To doprowadza cię do szewskiej pasji! Dookoła słyszysz tylko: ,,musisz to, musisz tamto…” Rady od parady też niewiele pomagają a słowa krytyki przytłaczają cię jeszcze bardziej. Nic dziwnego, że stajesz się nerwowa, płaczliwa i smutna. Myślisz sobie: ,,i na co mi to było..?”. Stan ten może trwać nawet do kilku tygodni, ustępuje samoistnie i absolutnie nie wymaga leczenia.

Nikt nie jest idealny.Nie ma perfekcyjnych mam. A jeśli słyszałaś o takowej to nie pozostaje ci nic innego jak tylko jej współczuć. To musi być niezwykle nudne! Każdy z nas  przechodzi przez rodzicielstwo po raz pierwszy i nie ma na nie gotowego przepisu. Każde dziecko jest inne i dostarcza rodzicom nowych trosk. To zupełnie naturalne, że nie umiesz sobie z niektórymi sprawami poradzić. Nie masz po prostu w wielu kwestiach doświadczenia. Myślę, że nawet przy 10 dziecku, macierzyństwo może jeszcze zaskoczyć niejedną matkę. Spróbuj nabrać dystansu do nowej sytuacji. Kryzys minie nim się obejrzysz. Daj sobie pomóc! Wyręczaj się mężem, mamą! Zaangażuj pozostałych domowników do pomocy przy maluchu. Znajdź zaufaną osobę, najczęściej jest nią młoda mama. Spróbuj może nawiązać kontakt z mamą z którą leżałaś na oddziale położniczym. Wymieniajcie się swoimi spostrzeżeniami, problemami. Zauważysz, że nie ty jedna nie radzisz sobie z wieloma sprawami! Porozmawiaj z partnerem, powiedz mu szczerze że sobie nie radzisz w nowej sytuacji, potrzebujesz wsparcia i pomocy z jego strony.

Jak sobie pomóc:

  • angażuj inne osoby do opieki nad dzieckiem
  • postaraj się poświęcić chociaż godzinę w ciągu całego dnia na swoje sprawy – możesz w tym czasie przejrzeć internet, sięgnąć po książkę, itp,
  • staraj się jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu,
  • rozmawiaj z partnerem o wszystkim co cię niepokoi,
  • znajdź bratnią duszę, której będziesz mogła powiedzieć o wszystkich strapieniach,
  • jeśli nadal sobie nie radzisz odwiedź psychologa.

Jeśli obawy przemęczenia, płaczliwości, drażliwości nie znikają a wręcz przeciwnie masz wrażenie że narastają, potrzebujesz pomocy psychologa. Mogą to być objawy depresji poporodowej.

Udostępnij wpis:
    Kategorie: Porady, Połóg, Zdrowie kobiety. Tagi: , , , . Autor: Joanna Zasimowicz-Głucha. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

    O Joanna Zasimowicz-Głucha

    Witam. Mam na imię Joanna i jestem położną z kilkuletnim stażem pracy. Ukończyłam Wyższe Studia Magisterskie na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu o kierunku Położnictwo. Początkowo doświadczenie zawodowe zdobywałam pracując w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym w Poznaniu. Obecnie jestem położną środowiskowo-rodzinną. Sprawuję opiekę nad kobietami w ciąży, połogu i noworodkami. Wiem, jak ogromnym zaufaniem darzą mnie pacjentki stąd pomysł na ten blog - udzielenie specjalistycznych, fachowych informacji z dziedziny położnictwa i ginekologii. Mam nadzieję,że niejednej kobiecie pomoże rozwiać wszelkie wątpliwości oraz udzielić informacji na nurtujące pytania. Prywatnie jestem mamą rocznej Dominiki. W pracy dzielę się z innymi kobietami własnym doświadczeniem połączonym z wiedzą merytoryczną. Moje zainteresowania to: medycyna,psychologia,genetyka i antropologia. Uwielbiam podróże, dobrą kuchnię oraz długie rozmowy o wszystkim i o niczym.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>