Chustomama na wakacjach

Fakt, że dzieci potrzebują bliskości, ciepła i miłości jest niezaprzeczalny. Wyznaję zasadę rodzicielstwa bliskości (choć w nie wszystkich punktach zgadzam się z twórcami), ten typ rodzicielstwa opiera się na wsłuchiwaniu się w potrzeby swojego dziecka i dawaniu mu jak najwięcej bliskości, czułości i miłości. Niezaprzeczalną pomocą w tejże metodzie jest chustowanie niemowląt.

Nie będę przedstawiała Wam faktów za i przeciw, ponieważ ten sposób spędzania czasu z dzieckiem został już przedyskutowany wszerz i wzdłuż na wszelkich stronach, blogach i forach. Chciałabym jednak zachęcić do takiej formy „transportowania” niemowlaków. W chuście możemy nosić dzieci już od urodzenia.

Swoją przygodę z chustą zaczęłam trzy lata temu kiedy urodziła się moja córeczka. To dla niej nabyłam pierwszą chustę. Niestety nie wiem czy to brak mojego niedoświadczenia czy cierpliwości lub też niechęci córki, sprawił, że chusta wylądowała w szafie na kolejne 2 lata. Bardzo ubolewałam nad tym faktem, ale po pól godzinnym płaczu i wyrywaniu się córeczki z „uwięzi” dałam spokój. Sara jest dzieckiem, które ewidentnie nie lubi się przytulać a wszelkie czułości okazuje bardzo rzadko i powściągliwie, być może dlatego nie udało nam się z chustą?

Dlatego kiedy urodziłam synka od samego początku chustowałam go nawet w domu. On był przeszczęśliwy i spokojny a ja miałam wolne ręce :) Artur okazał się zupełnie innym dzieckiem i kangurowanie bardzo mu się spodobało. Mnie również ;) Do tego stopnia, że postawiłam zabrać chustę na wakacje. Zastanawiałam się czy dam sobie radę, czy nie będzie to dla mnie udręka a dla synka mordęga. Jakże się myliłam! Chusta okazała się najlepszym pod słońcem rozwiązaniem. Plaża, las, bulwary nadmorskie były nasze :) A synek spał, spał, spał i czasami rozglądał się ciekawie. Najbardziej cieszyłam się z chusty kiedy szliśmy na plażę. Spacerowałam z Arturkiem brzegiem morza a on wdychał jod i wypoczywał. Chusta chroniła go od słońca i wiatru, który podczas naszego pobytu wiał niemiłosiernie.

Namawiam zatem Was mamy na chustonoszenie swoich maluchów, bo z przykrością stwierdzam, że jest nas jeszcze mało. Na wakacjach wzbudzaliśmy z synkiem powszechne zainteresowanie. Pozytywne :) A kiedy dołączyła do nas Sara z zachustowaną Halinką (swoją ukochana laleczką) uśmiechom zewsząd nie było końca :D

Jak wiązać chustę ← dowiecie się tutaj

Dlaczego warto chustować? ← dowiecie się tutaj

Kilka fotek z naszego chustowego urlopu

Udostępnij wpis:

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>